Wschodnie wybrzeże Madagaskaru zmaga się ze skutkami niszczycielskiego cyklonu. Wiatr osiągający prędkość 200 km/h zrównał z ziemią setki domostw, pozostawiając wielu mieszkańców bez dachu nad głową i środków do życia. Jednak w obliczu kataklizmu misje katolickie nie zawieszają swojej działalności – wręcz przeciwnie, stają się centrum nadziei i praktycznej miłości bliźniego.
Dla wielu rodzin, których drewniane domy nie miały szans w starciu z żywiołem, to właśnie mury parafialnych kościołów stały się jedynym bezpiecznym azylem. Już w trakcie uderzenia cyklonu setki osób szukały tam ratunku, bezpiecznie spędzając noc.
Tragedia dotknęła nie tylko budynki, wraz ze zniszczonymi domami przepadły całoroczne zapasy jedzenia. W odpowiedzi na ten kryzys, parafie natychmiast uruchomiły punkty pomocy żywnościowej, dostarczając poszkodowanym produkty niezbędne do przetrwania.
Paradoksy cyklonów
Na Madagaskarze cyklony są paradoksem. Z jednej strony to błogosławieństwo – przynoszą wodę, której spragniona ziemia otrzymuje zapas na cały rok. Zdarza się jednak, że nieokiełznany żywioł niesie ze sobą niszczycielską siłę.
Wierzymy jednak, że to nieszczęście może stać się fundamentem jeszcze większej jedności. To czas, w którym odsłania się praktyczne oblicze wiary. Nie jest ona tylko wewnętrzną postawą wobec Boga, ale konkretnym działaniem w społeczeństwie. Bóg, posługując się rękami misjonarzy i darczyńców, wciąż „rozmnaża chleb” dla tych, którzy najbardziej go potrzebują.
Serdeczne „Bóg zapłać”
Dzięki Waszemu wsparciu porządek na misjach jest przywracany w szybkim tempie. Remonty zniszczonej infrastruktury i sprzątanie skutków wichury idą pełną parą. Misjonarze są niezmiernie wdzięczni wszystkim, którzy odznaczają się wrażliwością serca. Wasza pomoc to nie tylko fundusze, to realna szansa na powrót do normalności dla naszych braci i sióstr na Madagaskarze.



















